Jak schudnąć z brzucha?

Biorę się za siebie! 

Tak pomyślałam i w tym samym momencie całe moje jestestwo pomyślało coś wręcz odwrotnego, że absolutnie, kategorycznie nie chce być nigdzie brane. 

Zwłaszcza, że ta właśnie część owego brania wymagała sięgnięcia po najbardziej znienawidzoną oręż. 

Nie tą treningową, hantle, sztangi, nawet maszyny do cardio, to już od dawna były swoje ziomki. Sztama, hossa flossa czy jakiekolwiek młodzieżowe słowo roku by nie określało tej relacji (niestety, znam się troszkę na słowach, ale biologia brutalnie oddaliła mnie od przymiotnika “młodzieżowy”, wciąż jeszcze jednak trwają negocjacje przy czymś młodym, względnie młodym) – treningowo mamy to.

Ze wspomnianą orężą od zawsze mamy kosę. Ja łypię na nią z dużą dozą niechęci, ona – słowo daję – na tym swoim mikrym wyświetlaczu mruga brzydkimi wyrazami, mającymi dać mi do zrozumienia, co o mnie myśli.

Waga.

Kuchenna waga, bo z tą łazienkową żyjemy w symbiozie – ja jej prawie nie używam, ona odpoczywa i taszczy moje kilogramy tylko wtedy, gdy postanawiam sprawdzić, czy wciąż jeszcze ważę mniej niż mój chłop. A potem też mówię brzydkie słowa.

Ta waga kuchenna jest moją zmorą, bo okazuje się, że wypracowanie deficytu wymaga ograniczenia żywności w sposób zdecydowanie bardziej stanowczy, niż bym sobie tego życzyła. Waga pokazuje bezwzględnie, że to, co mój brzuszek określa jako “mało”, to dla niej jest “za dużo”. Waga współpracuje ponadto z równie mi nieprzychylnymi aplikacjami do liczenia kalorii.

SŁOWO WAM DAJĘ, ŻE TO JEST JAKIŚ SPISEK. 

Liczenie kalorii deficyt odchudzanie

Że te głodowe 2000 kalorii to jest ilość, jak dla średnio rozwiniętego niemowlaka. A jednak, kiedy już niechętnie, ale zaczynamy współpracować, wywieszam białą flagę i stwierdzam: one mają rację. Bo chcę czy nie, gdy już zaczynam się stosować do wytycznych, dzieje się magia.

Tłuszcz spada.

Obwody spadają.

Mięśnie się uwidaczniają. 

Spada też pewnie masa ciała, choć nie jest to dla mnie kluczowym parametrem. 

Czy zatem faktycznie brzuch robi się w kuchni?

Faktem jest, że o ile buduje się go na siłowni, to niestety, jego gubienie mocno związane jest już z żywieniem.

Jak więc schudnąć z brzucha – i dlaczego 1000 brzuszków dziennie (raczej) nie zmieni Twojego życia (ani brzucha) 

Za moich czasów hitem na “spalanie brzucha” była szóstka Weidera. Przez 42 dni wykonywało się 6 ćwiczeń na mięśnie brzucha, stopniowo zwiększając ich ilość. Nie był to program całkowicie bez sensu, bo na polepszenie wytrzymałości i siły mięśni tej partii działał bardzo dobrze. Natomiast rozpowszechniany mit, że ten oto sposób magicznie spali tłuszcz i sprawi, że brzuch będzie płaski, był …mitem właśnie. Aczkolwiek wszelkie poradniki (wtedy jeszcze w wersji papierowej) krzyczały, że to właśnie jest ten Święty Graal i wystarczy, że doprowadzisz do uczucia palenia brzuszka i on faktycznie się spali. I wszystkie Twoje problemy od razu się spalą. 

 

Spalanie tkanki tłuszczowej na brzuchu

Otóż nie, tak to nie działa, mówi tak nauka i w ogóle wszystkie te mądre rzeczy,  ale trzeba było spróbować. Dzięki temu Wy już nie musicie.

Spalanie miejscowe – jak to (nie) działa?

Spoiler alert: magiczne kremy, oferujące zrzucenie kilku centymetrów w miejscu smarowania, nie działają. 

Jakieś elektrody przypinane do brzucha (wykonujące brzuszki za Was jakimiś skurczami – high five!), też nie działają. 

Jak nazwa wskazuje, spalanie miejscowe to taka rzecz, która dzięki konkretnym czynnościom powoduje spalanie tkanki tłuszczowej w jednym, konkretnym miejscu. Tak właśnie jak z szóstką Weidera, palenie w brzuchu = spalanie na brzuchu. Na chłopski rozum brzmi logicznie.

I można to umieścić na jednej półce z jednorożcami, wróżką zębuszką, Pomarańczowym panem T. w pełni rozumu czy uczciwymi politykami w ogóle. Z czego jednorożce są najbardziej prawdziwe. 

Oczywiście nie jest tak, że trening w ogóle nie zadziała. Primo – pomaga on wszak w generowaniu deficytu. Secundo, nawet niektóre badania naukowe dają pewne nadzieje… ale w ostatecznym rozrachunku okazują się one nieco płonne. Na przykład w badaniu wykonanym na próbie 104 osób – dotyczącym co prawda bicepsa, nie brzucha – wykazano, że jakiś “ubytek” w fałdce na  ręce trenującej wystąpił. Ale. 

  • badanie rezonansem nie potwierdziło owego ubytku,
  • potwierdziła je tylko suwmiarka,
  • ponoć jest to kwestia tego, że po prostu fałdka rozłożyła się inaczej na większym dzięki ćwiczeniom mięśniu, vide: trochę mniej ów fałdomierz zgarniał, co dało złudzenie, że ilość tkanki tłuszczowej się zmniejszyła. 

 

Dlaczego nie chudniesz tylko z brzucha - wyjaśnienie spalania tkanki tłuszczowej

 

Deficyt kaloryczny, czyli czy to naprawdę działa na płaski brzuch

Tu niestety chłopski rozum ma już rację, bo wydaje się logiczne, że gdy jemy mniej, niż spalamy w ciągu dnia, to waga nam spadnie

Jeśli deficyt jest rozsądny – czyli nie za duży, a plan treningowy ułożony mądrze, istnieje spora szansa, że ubytek wagi = ubytek tkanki tłuszczowej (mięśniowej też się pewnie dostanie, ale mniej, niż przy mocno agresywnych ograniczeniach).

Zła wiadomość jest taka, że organizm nie zrzuci tego tłuszczu najpierw z miejsc, z których chcemy, tylko będzie go spalał globalnie, z całego ciała. Tak, w moim przypadku też spala sobie Izabelę w zupełnie innej kolejności, niż bym tego chciała. Najszybsze efekty spalania zawsze mam w ramionach i biuście. Brzuch, boczki czy dół pośladka są bardzo oporne na współpracę w tej materii.

Nie będę Was oszukiwać – u Was te najbardziej pożądane partie również zareagują jako ostatnie. 

 

Spalanie tłuszczu – co działa?

 

Deficyt / ujemny bilans kaloryczny

Jeśli będziesz konsekwentny w spożywaniu mniejszej niż potrzebujesz ilości kalorii, prędzej czy później tłuszcz z brzucha również zacznie uciekać. Nie ma innej opcji. 

 

Trening siłowy. 

Trening w wykorzystaniem ciężarów pomaga w budowaniu mięśni, poprawia metabolizm i świetnie kształtuje sylwetkę.

 

Trening cardio. 

I nie, chodzenie nie spali więcej od biegania 😉 Po prostu w momencie wykonywania ćwiczenia średnia intensywność jako substrat wykorzystuje tłuszcz, a ta bardziej intensywna – węglowodany. Wykorzystanie substratu tłuszczowego nie jest jednoznaczne ze spalaniem tkanki tłuszczowej. Ale cardio pomaga w kreowaniu deficytu.

 

NEAT czyli spontaniczna aktywność fizyczna.

Wiecie, jak ktoś się kręci jak przy dolegliwościach owsikowych, chodzi gadając przez telefon, kręci nogą siedząc, co chwilę coś robi, poprawia, sprząta – więcej też spali. Możemy to podkręcić, i na pewno słyszeliście już o wybieraniu schodów zamiast windy, pójściu do sklepu pieszo itd. Te małe rzeczy suma sumarum naprawdę działają.

 

Co naprawdę działa na płaski brzuch -jak spalić tkankę tłuszczową z brzucha

 

I wisienka na torcie.

Nie spodoba się Wam, od razu mówię.

Największym sprzymierzeńcem będzie combo wyżej wymienionych oraz CIERPLIWOŚĆ i KONSEKWENCJA. 

 

Masz więcej pytań na temat spalania tłuszczu na brzuchu? 

Napisz do mnie!

Suplementacja – co warto przyjmować?
Poprzedni wpis